Gdy nie wiesz skąd pochodzisz · to nie wiesz dokąd zmierzasz
FRANCISZEK · CZESŁAW · LEOKADIA
Historia trzech żyć, których ścieżki przecięły się w sowieckim łagrze na Kaukazie. Ojciec, który tam zginął. Młody partyzant, który przeżył i przekazał świadectwo. Córka i żona, która przez 91 lat strzegła ich pamięci.
Sołtys i organizator Armii Krajowej. Ojciec ośmiorga dzieci. Zmarł w łagrze w Kutaisi. Miał 44 lata.
pełna historia
Partyzant AK aresztowany w wieku 16 lat. 4 lata w łagrach. Dzielił celę z Franciszkiem. Poślubił jego córkę.
pełna historia
Córka jednego, żona drugiego. Straciła ojca w wieku 13 lat. 54 lata wdowieństwa. Strażniczka pamięci.
pełna historia„Los tak chciał, że mój mąż i mój ojciec dzielili los przez dwa i pół roku, nie wiedząc, że kiedyś będą rodziną. W ciężkich warunkach obydwaj przebywali, a wszystkie wieści o ojcu otrzymałam później od męża."— LEOKADIA NOWOSZYŃSKA
ROZDZIAŁ I
Grudzień 1944. Na Wileńszczyźnie Niemcy właśnie ustąpili miejsca Sowietom. Dla miejscowej ludności „wyzwolenie" oznaczało początek nowego terroru. NKWD miało listy — wiedzieli dokładnie, kto należał do Armii Krajowej.
17 grudnia 1944 — w kościele w Kalinie trwała msza święta. Sowieci otoczyli budynek i aresztowali wszystkich mężczyzn. Wśród nich był Franciszek Ruszczyński, 41-letni sołtys wsi Rzesza i organizator AK. Zostawił żonę Marię z ośmiorgiem dzieci. Jego najmłodsza córka Henryka miała zaledwie kilka miesięcy — urodziła się już po jego aresztowaniu.
„Pewnego dnia, dwa tygodnie przed świętami, zajechali do miejscowości Kalina, gdzie mieściła się kaplica. Tam odbywała się msza święta i zabrali wszystkich mężczyzn."— LEOKADIA NOWOSZYŃSKA
Niecały miesiąc później, 14 stycznia 1945, w kolonii Wyszary patrol NKGB zatrzymał 16-letniego Czesława Nowoszyńskiego. Jego „zbrodnia"? Trzy dni służby w AK — pomagał przy transporcie żywności dla partyzantów w Purwiszkach podczas wakacji u babci. Wystarczyło, by trafić na sowiecką listę.
Obaj — Franciszek i Czesław — przeszli przez więzienie na Łukiszkach w Wilnie. W marcu 1945 roku zostali załadowani do bydlęcych wagonów i wywiezieni w głąb Rosji. Najpierw obóz Jełszanka w obwodzie saratowskim, potem Kutaisi w Gruzji.
Aresztowany 17 XII 1944 podczas mszy w Kalinie. Sołtys, organizator AK. Ojciec ośmiorga dzieci. Miał 41 lat.
Aresztowany 14 I 1945 na ulicy. Uczeń technikum. 3 dni w AK przy transporcie żywności. Miał 16 lat.
W obozie w Kutaisi ich losy się splotły. Przez dwa i pół roku dzielili tę samą celę, ten sam głód, tę samą beznadzieję. Nie wiedzieli jeszcze, że los przygotował dla nich najbardziej niesamowity zbieg okoliczności — że młody chłopak z celi stanie się kiedyś mężem córki starszego współwięźnia.
ROZDZIAŁ II
W drewnianych barakach w Kutaisi więźniowie pracowali przy budowie fabryki. Spali na pryczach, każdy miał tylko jeden koc. Jedzenie? Zupa z pastewnych buraków i kromka czarnego chleba. Franciszek, jako starszy i doświadczony, pomagał młodszym przetrwać.
Wiosną 1947 roku Maria Ruszczyńska zdobyła się na niewyobrażalną odwagę. Zostawiła ośmioro dzieci i pojechała do męża — przez całą Rosję, do Gruzji. Zostawiła mu pieniądze na jedzenie. Po jej wyjeździe współwięźniowie ukradli wszystko.
„Po tej wizycie ojciec zachorował — dostał krwawych biegunek, chorował przez kilka tygodni, leżał w upale, usta miał otwarte, ale nie było komu pomóc, bo wszyscy wychodzili do pracy. Nie dostał żadnych leków i zmarł."— LEOKADIA NOWOSZYŃSKA
15 kwietnia 1947 — Franciszek Ruszczyński zmarł w obozie w Kutaisi. Miał 44 lata. Czesław Nowoszyński był świadkiem jego śmierci. Nie wiedział, że kiedyś będzie musiał opowiedzieć o tym córce zmarłego.
Czesław przeżył. Przeszedł jeszcze przez obóz w Borowiczach. 26 lutego 1949 wrócił do Polski — wyniszczony, ale żywy. Miał niespełna 21 lat i za sobą cztery lata w sowieckich obozach.
Franciszek i Czesław aresztowani przez NKWD w odstępie miesiąca.
Przesłuchania, transport bydlęcymi wagonami do Rosji.
Franciszek i Czesław dzielą celę przez 2,5 roku. Praca przy budowie fabryki.
Zmarł w wyniku zatrucia pokarmowego. Czesław był świadkiem jego śmierci.
Po 4 latach niewoli wraca przez punkt PUR w Białej Podlaskiej.
ROZDZIAŁ III
Maria Ruszczyńska usłuchała rady — natychmiast po śmierci męża wywiozła ośmioro dzieci do Polski. Osiedli na „Ziemiach Odzyskanych", w województwie olsztyńskim. Leokadia miała trzynaście lat. Nigdy więcej nie zobaczyła ojca.
We wsi Sokolica w powiecie bartoszyckim młoda Leokadia poznała żołnierza odbywającego służbę wojskową. Nazywał się Czesław Nowoszyński. Był przystojny, pracowity, skryty. I miał swoją tajemnicę.
„Pech chciał, że mój chłopak, Czesław Nowoszyński, został po wojnie moim mężem. Z opowiadań męża dowiedziałam się, że właśnie on przebywał z moim ojcem w tym samym obozie przez dwa i pół roku."— LEOKADIA NOWOSZYŃSKA
Kiedy Czesław zrozumiał, kim jest Leokadia — córką Franciszka Ruszczyńskiego, człowieka, którego śmierć widział na własne oczy — musiał podjąć najtrudniejszą decyzję. Wyznać prawdę. Opowiedzieć o ostatnich miesiącach życia jej ojca. O obozie, głodzie, chorobie. O tym, jak odchodził.
14 marca 1953 — w kościele w Sępopolu, zaledwie kilka dni po śmierci Stalina, Czesław poślubił Leokadię. Córkę człowieka, z którym dzielił celę. Tak los splótł ich życia na zawsze.
Przez całe życie w PRL Czesław ukrywał przeszłość. W życiorysie — ani słowa o AK. Bał się, że historia się powtórzy.
Łagry zniszczyły zdrowie Czesława. Rak wątroby, uszkodzony system nerwowy. Zmarł w 1971 roku, mając 43 lata.
ZDZISŁAW
ur. 22.09.1952 Bartoszyce
zm. 18.10.2011 Olsztyn
WALDEMAR
ur. 21.07.1957 Bartoszyce
zm. 24.05.1958 Warszawa
JOLANTA DOROTA
ur. 11.09.1960
DARIUSZ MARCELI
ur. 08.09.1964
ROZDZIAŁ IV
Czesław zmarł 13 września 1971, osiemnaście lat przed upadkiem komunizmu. Do końca życia bał się, że po niego przyjdą. Nigdy nie doczekał oficjalnego „dziękuję" od swojej Ojczyzny.
Leokadia została sama z trójką dzieci. Przez następne 54 lata walczyła o uznanie. Zbierała dokumenty, pisała do archiwów w Polsce, Rosji, Litwie, Gruzji. Składała zeznania. Starała się o odszkodowania.
„W chwili refleksji zastanawiam się, jak okrutnie Polacy doznali krzywdy — zarówno ze strony Niemców, jak i Rosjan. Przez kilka lat Niemcy znęcali się, napadali, bombardowali, mordowali. A później, gdy odeszli Niemcy, przyszli Rosjanie — i znów to samo."— LEOKADIA NOWOSZYŃSKA
1998: Sąd w Olsztynie uznał internowanie za bezprawne. 2025: Grób wpisany do Ewidencji weteranów IPN.
Odszkodowanie odmówione. Zmarł poza obecnym terytorium Polski. Walka o zmianę prawa trwa.
To dzięki Leokadii — jej wytrwałości, jej pamięci — znamy dziś szczegóły losów Franciszka i Czesława. Przez ponad pół wieku gromadziła każdy dokument, każde zaświadczenie. Pisała do instytucji, które przez lata ją ignorowały. Nie poddawała się.
„Walczyli o Polskę — o prawdziwą, wolną Polskę. Tatuś zawsze powtarzał: Walczyłem o prawdziwą Polskę."— LEOKADIA NOWOSZYŃSKA
25 października 2025 — Leokadia Nowoszyńska zmarła w Bartoszycach. Miała 91 lat. Przez całe życie strzegła pamięci o ojcu, którego straciła w wieku trzynastu lat, i o mężu, z którym miała zaledwie osiemnaście wspólnych lat.
Teraz my strzeżemy pamięci o Niej.
Pełna historia dziadka — od dzieciństwa w Wilnie, przez aresztowanie w wieku 16 lat, cztery lata w łagrach, aż po życie w cieniu strachu w PRL.
Czytaj pełną historię →Wspomnienia babci — dzieciństwo w cieniu wojny, strata ojca, spotkanie z Czesławem i 54 lata walki o pamięć jako wdowa.
Czytaj pełną historię →
5 lutego 1934, Zwieraliszki k. Wilna — 25 października 2025, Bartoszyce
Z DOMU RUSZCZYŃSKA · CÓRKA ŻOŁNIERZA AK · ŻONA PARTYZANTA AK · MATKA · BABCIA
Przez całe życie strzegła pamięci o tych,
którzy walczyli o wolną Polskę.
Teraz my strzeżemy pamięci o Niej.
Zachowaj tę historię na zawsze
POBIERZ PEŁNĄ HISTORIĘ (PDF)